Showing posts with label lifestyle. Show all posts
Showing posts with label lifestyle. Show all posts

Friday, 2 January 2015

Czego nie zmienię w nowym roku

Początek nowego roku to moment kiedy podejmujemy postanowienia zmian, które towarzyszyć nam będą przez kolejne 12 miesięcy. Ale nie o tym dzisiaj. Dziś chcę napisać, czego w sobie nie chcę zmieniać. Nie oznacza to, że jestem z siebie w 100% zadowolona. Nie jestem i postanowienia noworoczne  też powzięłam, ale są one moją tajemnicą :) Jest jednak parę rzeczy, które w sobie lubię. Należy do nich:

Silne uzależnienie od książek.
Uwielbiam czytać i nie zamienię tego na nic innego. Książki to moja nieodłączna część.

Zamiłowanie do nauki
Lubię się uczyć, sprawia mi to niewypowiedzianą przyjemność. Do mojego doktoratu podchodzę z ogromnym entuzjazmem, a czytanie kolejnych opracować naukowych jest najlepszą rozrywką. Lubię konferencje, referaty, dopracowane w każdym szczególe prezentacje multimedialne. Uwielbiam mrówczą pracę związaną ze zbieraniem materiałów. To wszystko jest dla mnie pasją, pracą i przyjemnością

Sarkazm
Umiejętnie wykorzystany potrafi dokonać cudów :)

Umiejętność cieszenia się
Jak dziecko :) Bardzo przyjemne uczucie, nie oddam go za żadne skarby.


A Wy czego w sobie nie zmienicie w tym roku? :)

Thursday, 13 November 2014

5 steps to a good morning

Source


Nie czarujmy się, poranki rzadko bywają fajne. No bo kto lubi opuszczać ciepłe, przytulne łóżko, mając przed oczami bardzo niepokojący widok z okna - dachy białe od nocnego przymrozka. Nic przyjemnego, chyba każdy to zna. Jeszcze gorzej, kiedy czeka nas potwornie ciężki dzień. Jest jednak sposób, żeby trochę uprzyjemnić sobie poranki. 

Rarely are mornings great. Well, who likes to leave warm, cosy bed while having a disturbing view from the window  in front of them: roofs white from the night frost. Nothing pleasant, everyone knows that. It is even worse when you have a terribly busy day ahead of you. Yet there is a way to make mornings a little bit less horrible

Unikaj drzemki w budziku. Jak ognia. 5 minut cię nie zbawi, na pewno nie sprawi, że się wyśpisz. Naciskając drzemkę tylko się męczysz,a w twojej głowie koduje się obraz wstawania jako codziennej tortury.
Avoid hitting snooze. At all cost. 5 minuts won't save you, it surely won't make you sleep it all off. Hitting snooze is tiring and it makes you associate getting up with torture.

Daj sobie chwilę przyjemności. Nie wyskakuj z łóżka jak oparzona, bo to nie miłe uczucie wystawić rozgrzane po śnie ciało na chłód poranka. Zamiast tego porozciągaj się, albo pomyśl o czymś przyjemnym. Moje pierwsze chwile po przebudzeniu to tulenie i zabawa z kotem, który ładuje mi się do łóżka równo z dzwoniącym budzikiem. Te kilka minut daje mi energię na cały dzień. Pamiętaj jednak, niezależnie od tego co będziesz robić po przebudzeniu, nie zamykaj oczu i....
Give yourself a moment of pleasure. Don't just jump out of bed. It's not a nice feeling to let your body, warmed up in sleep, experience the cool temperature of morning. Instead of that, streach or think about something nice. My first moments after waking up consist of playing with my Cat who jums into my bed simultaneously with the sound of my alarm clock. These couple of minutes give me energy for the entire day. Just remeber, no matter what you do, don't close your eyes and....

Nie sprawdzaj poczty. Nic tak nie stresuje jak nawał maili z samego rana. Jeżeli nie chcesz wstać z łóżka zestresowana i w służbowym nastroju, daj sobie czas. Maile nie uciekną. Twój pozytywny nastrój może natomiast zniknąć w sekundzie.
Don't check e-mail. Nothing is as stressful as a load of e-mails early in the morning. If you don't want to get up stressed and already in the "office mood", give yourself some time. The e-mails aren't going anywhere but your good mood may dissappear within a second.

Zjedz śniadanie. Nie za ciężkie, ale takie, które da ci energię na cały poranek. Może to być owsianka albo kasza jaglana. Nie zapomnij o warzywach i owocach. Moim ulubionym zestawem śniadaniowym jest serek wiejski z ogórkiem, albo ryba wędzona z ogórkiem. Pycha! :)
Eat breakfast. Not too heavy, just the one which will give you the energy for the entire morning. It may be oatmeal or whatever else you like. Don't forget about fruits and veggies. My personal favourite at the moment is cottage cheese with cucumber or cucumber with smoked fish. YUM! :)

Nie spiesz się. Wstań odpowiednio wcześnie, aby ze wszystkim zdążyć. Ubranie przygotuj poprzedniego dnia wieczorem, żeby uniknąć beznadziejnego wpatrywania się w szafę, albo prasowania na szybko. Daj sobie kilka minut. Ja lubię czytać do śniadania i kilka minut po jego zjedzeniu. Działa to wyciszająco. 
Don't be in a hurry. Get up early enough to get everything done in time. Prepare your outfit the day before. This way you will avoid the hopeless contemplation of your wardrobe or ironing in a jiffy. Give yourself a couple of minutes. I enjoy reading during a shortly after breakfast. It's relaxing.

A kiedy nadejdzie czas aby zacząć dzień, przywitaj go z uśmiechem i poczuciem, że panujesz nad otaczającą cię rzeczywistością. Właśnie uniknęłaś pośpiechu, nerwowego rozrzucania rzeczy po mieszkaniu, a może nawet spóźnienia :)
And when it's time to start the day, welcome it with a smile and the feeling of control over the surrounding reality. You just avoided haste, nervous scattering things through the entire apartment and maybe even being late :)


Miłego dnia:)
Enjoy your day :)
M.

Monday, 24 February 2014

Byłam, polecam #2

Hej hej :)

W sobotę wybrałam się do kina na "Pompeje"


Źródło


Ponieważ to nie ja wybrałam ten film, nie nastawiałam się do niego w żaden sposób i nie oczekiwałam go entuzjastycznie. Dało mi to dość subiektywne spojrzenie na tę produkcję.

Jak można się było spodziewać jest to film w typie lekkich i łatwych - standardowy wątek miłosny i walka dobra ze złem. Nic czego wcześniej nie widzieliśmy. Na temat treści filmu nie będę się rozpisywać, żeby nie odebrać przyjemności osobom, które wybierają się do kina.

Powiem natomiast tyle, że przez prawie cały film obserwujemy jeden z lepiej wychowanych wulkanów - za każdym razem, kiedy główni bohaterowie w widoczny sposób się do siebie zbliżają, lub odbywa się jedna ze spektakularnych walk, wulkan przestaje na chwilę siać zniszczenie. Prawda, że uprzejmy :) 

Sceny akcji są nienachalne i nie przytłaczające. Dodatkowym atutem filmu jest obsada. Główną rolę otrzymał Kit Harrington (Jon Snow z "Gry o tron"). Czy tylko mnie wydaje się on idealny do roli zbuntowanego, śmiertelnie niebezpiecznego gladiatora? :) 
Czarny charakter zagrał Kiefer Sutherland, a jego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba.

Czy jeszcze kiedyś obejrzę? Nie wiem, raczej wątpię.
Dla mnie to jeden z tych filmów, które ogląda się z dużą przyjemnością, ale raz w zupełności wystarczy :)

Widziałyście ten film? Zamierzacie go obejrzeć?

buziaki 
M.

Wednesday, 1 January 2014

2014

Witam noworocznie :)

Dziś nie będzie podsumowań, ani postanowień. Dziś będzie o pierwszym dniu nowego roku.

Sylwester to powód do szalonej zabawy, jednak dla wielu osób Nowy Rok jest drastycznym powrotem do szarej rzeczywistości. A wszystko to przez rzecz wydawałoby się prozaiczną - fajerwerki.

Produkt ogólnodostępny i kupowany masowo pod koniec grudnia jest często powodem ogromnych zmartwień i bólu. Nie wiele osób sprawdza pochodzenie fajerwerków, w niewielu przypadkach jest to w ogóle możliwe. Tym sposobem w nasze ręce trafiają materiały pirotechniczne, których efekt może być odmienny od zamierzonego. Przez to właśnie rzesze chirurgów rozpoczynają kolejny rok od przyszywania całej masy urwanych rąk i palców oraz opatrywania obrażeń. 

Kolejnym aspektem są zwierzęta - te domowe i te dzikie. Te drugie, wybudzone ze snu, usiłują ratować się ucieczką. Ptaki mogą stać się ofiarą samych fajerwerków, pozostałe stworzenia mogą z łatwością wpaść pod koła samochodów, w czasie swojej ucieczki. No i nasi pupile, członkowie naszych rodzin. Często oszalałe ze strachu lub nafaszerowane środkami uspokajającymi. Czy na prawdę taka musi być cena jednego wieczoru?

Jeżeli fajerwerki już muszą się pojawiać, to może zostawmy ich obsługę specjalistom. Znacznie poprawi to bezpieczeństwo i skróci czas ich używania. Będą one rzeczywiście tylko w jedną noc, a nie co noc od Wigilii, kiedy to pierwsi niecierpliwi odpalają swoje rakiety. Co smutniejsze, kiedy piszę tego posta, za moim oknem co chwilę pojawiają się pióropusze fajerwerków. Wygląda na to, że Sylwester dla niektórych jeszcze się nie skończył.

Dlatego popieram wszelkie inicjatywy mające na celu ograniczenie ilości fajerwerków i zachęcam was do tego samego.

Zabawa sylwestrowa może obejść się bez ofiar w ludziach i zwierzętach, nie tracąc swojego uroku.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

buziaki noworoczne :)
M.

Tuesday, 12 November 2013

Makijażowo nikt nie skrzywdzi cię tak jak ty sama

Hej hej :)

Wszędzie możecie wyczytać informacje jak zrobić piękne makijaże. Ja osobiście od gotowych przepisów wolę kilka zasad, których trzymam się aby uniknąć błędów w makijażu. A błędy mogą się pojawić właściwie na każdym etapie tworzenia małego dziełka sztuki na własnej twarzy.

1. Podkład - to jest podstępne draństwo :) Błędnie nałożony może z góry przekreślić wszelkie nasze starania. Po pierwsze trzeba znaleźć odpowiedni odcień. Nie dostaniecie ode mnie bezpośrednich rad jak to zrobić, bo przetestowałam chyba wszystkie i żadna nie jest niezawodna. Moim zdaniem w poszukiwaniu swojego odcienia podkładu najlepiej sprawdza się upór maniaka i metoda prób i błędów. Na pewno nie polecam wykorzystywania podkładu w roli bronzera. Nie jest to jego przeznaczenie, a takie użycie kończy się makijażową wpadką wielkiego kalibru.

Nakładanie podkładu to kolejny problem. Przeraża mnie, częsty niestety widok na ulicy, kiedy podkład kończy się idealnie na linii szczęki, zostawiając blady odstęp tuż przed uszami i białą szyję oraz pod granicą włosów. Daje to niechlujny efekt. Dlatego zwracajmy szczególną uwagę na nakładanie podkładu. Istnieje wiele różnych sposobów. Ja nakładam kosmetyk rozgrzanymi dłońmi, dzięki czemu łatwo docieram we wszelkie zakamarki twarzy, a dodatkowo ciepło sprawia, że podkład lepiej wtapia się w skórę.

2. Puder, róż i rozświetlacz - to wszystko są świetne kosmetyki, jeżeli tylko stosuje się je ze zdroworozsądkowym umiarem. Idealna cera jest piękna, jeżeli nie sieje pudrem na prawo i lewo, a makijaż nie wygląda tak jakby miał utrudniać mimikę. Róż jest bronią idealną, jeżeli ma kolor dobrany do koloru cery i nie wygląda jakbyśmy obmalowały się burakiem. Rozświetlacz to rozwiązanie idealne, jeżeli po długim dniu mamy zaplanowane jeszcze wieczorne wyjście - odejmuje lat i zmęczenia. Użyty w nadmiarze sprawia, że oczy wydają się ginąć w białej plamie dookoła nich.

3. Cień i tusz - to już chyba klasyk błędów, cienie źle zestawione kolorystycznie lub nałożone warstwą, którą wieczorem ruszy tylko dłuto. Warto też przemyśleć użycie trudnych kolorów- fioletu, różu czy czerwieni. Przecież nie chcemy wyglądać na zapłakane. Osobiście sądzę, że w makijażu zwykłym, czy wieczorowym róż i fiolet dają się oswoić. Natomiast czerwień zarezerwujmy dla makijaży scenicznego. Warto też zwrócić uwagę na jakość kosmetyków. Nawet najstaranniej wykonany makijaż traci swój urok, jeżeli cień się osypuje lub zbiera w załamaniu powieki, a tusz wykrusza się z rzęs i ląduje na policzkach.

Dla mnie w makijażu mniej znaczy więcej. Jeżeli zaspałam i mam mało czasu wolę ograniczyć się do minimum - pociągnąć rzęsy tuszem lub w ogóle zrezygnować z makijażu niż miałabym "zrobić sobie oko na pandę" ;)

A wy jakie macie sposoby na unikanie makijażowych wpadek?
pozdrawiam
M.

P.S. Jeszcze jedno, dziewczyny. Malowaniu się podczas prowadzenia samochodu mówmy kategoryczne "nie". To niestety najczęstsza i najgorsza makijażowa wpadka

Sunday, 10 November 2013

Mój sposób na udany weekend

Hej hej :)

Listopad może nie rozpieszcza nas pogodą, ale ilością długich weekendów na pewno. Ja po okresie wzmożonej pracy staram się w pełni wykorzystać dłuższe wolne :) Dziś pokażę wam mój niezawodny sposób na udany, relaksujący weekend :)


 Weekend to dla mnie czas nadrabiania zaległości w czytaniu. A w ostatnim czasie trochę tych zaległości się narobiło.


Wśród moich czytadeł nie może zabraknąć kobiecej pracy, a w szczególności mojego ukochanego Glamoura :)


Jest też oczywiście pozycja książkowa. Czytam ostatnią opublikowaną część Sagi Lodu i Ognia i już nie mogę się doczekać kolejnych części. Niesamowicie wciągająca lektura :)


Uwielbiam teatr. Obok książek, to moja największa pasja :) Akurat w ten weekend w Kielcach odbywa się  przegląd teatrów alternatywnych. Nie mogłam przepuścić takiej okazji - wybrałam się na dwa przedstawienia. Obydwa były świetne :) Mam ochotę zajrzeć tam jeszcze raz w poniedziałek :)
W planach na niedziele mam lekcję tańca, już naszą kolejną :)

Bardzo lubię ten weekendowy spokój i ciszę. To jest mój czas na cieszenie się małymi rzeczami jak pyszna herbata i storczyk, który dostałam od Mamy :)

Moje weekendy to połączenie relaksu w domu i aktywnego spędzania wolnego czasu. Oprócz lekcji tańca chętnie wybieram się na długie spacery albo wycieczki za miasto. Lubię też uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. No i wreszcie mam nieograniczoną ilość czasu na czytanie :)

A jak wy lubicie spędzać wolny czas?
pozdrawiam

M.





Tuesday, 17 September 2013

Changes gonna come


Idealistyczne podejście do zmian często bywa zgubne. Ile razy mówiłyśmy od poniedziałku, od pierwszego, od nowego roku. To piękne, ale nic nie wnoszące obietnice. Środa czy piątek nie jest gorszym dniem na wprowadzanie w życie zmian. Jeżeli chcemy coś w sobie zmienić, czujemy do tego silną motywację, zróbmy to od razu, zanim dopadną nas wątpliwości. Kiedy już coś zaczniemy, trudniej będzie zrezygnować niż w sytuacji, kiedy rozpoczęcie mamy dopiero w planie. Dlatego dziewczyny, do dzieła! :) Na pewno każda z nas ma jakieś sekretne życzenia wobec siebie. Zacznijcie już dziś, spontanicznie i z uśmiechem na ustach :)

A co ja dziś zaczynam, chociaż jest wtorek, dzień jakże nieidealny na początek? A takie coś znalazłam i od pierwszej chwili pomyślałam - chcę :) To było takie bardzo kobiece "chcę", jak w sklepie, kiedy widzimy nowe, piękne szpilki. I tak jak te szpilki muszę to mieć od razu :)


I nie, nie chodzi o przedstawione na zdjęciu nogi, choć takie też kiedyś bym chciała mieć :) Najbardziej chciałabym mieć siłę, cierpliwość i systematyczność, żeby to wyzwanie dokończyć :) To jest moja mała zmiana, którą zaczynam od dziś.
pozdrawiam
md