Showing posts with label makijaż. Show all posts
Showing posts with label makijaż. Show all posts

Wednesday, 19 February 2014

Frontcover Makeup

Hej hej :)

Oj dawno mnie tu nie było, dawno :) No ale początki nowej pracy nigdy nie są łatwe i mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Na osłodę mam dla was coś w czym osobiście zakochałam się na zabój - paletę Frontcover.




Na paletę składa się 12 cieni w kamieniu i dwa cienie w kremie. Wszystkie mają cudowne, mocno pigmentowane kolory, a cenie kremowe nie lepią się. 



Kolory utrzymują się długo, nie osypują się i nie zbierają w załamaniu powieki. Te kosmetyki sprawiły, że wróciłam po imprezie w makijażu tak świeżym jak przed wyjściem :)



Dodatkowo w palecie znajdziemy trzy brokaty - różowy delikatny pyłek (mój ulubiony :) ), srebro i grafit oraz kryształki wraz z klejem. Do tego również lakier z delikatnym brokatowym połyskiem i pasujący do tego błyszczyk, baza pod cienie, która zasługuje na szczególną uwagę, a tym samym osobną notkę :), miękka czarna kredka z gąbeczką do rozcierania i dwustronny pędzelek, który również okazał się przemiłym zaskoczeniem




Kosmetyki są bardzo dobre jakościowo. Jedynym ich minusem jest słaba dostępność. Z założenia mają one być dostępne w Sephorze, lecz na stronie tej firmy nie znalazłam nawet najmniejszej wzmianki i kosmetykach Frontcover. Palety i pojedyncze kosmetyki możecie kupić  na oficjalnej stronie tej marki. Ceny to 20€ i w górę. Mnie natomiast udało się upolować moją paletę na około 80 zł na Allegro. Niestety była to jedyna dostępna paleta.

A jak wam się podobają te kosmetyki?
Ja planuję już zakup kolejnej palety :)

buziaki 
M.

Tuesday, 12 November 2013

Makijażowo nikt nie skrzywdzi cię tak jak ty sama

Hej hej :)

Wszędzie możecie wyczytać informacje jak zrobić piękne makijaże. Ja osobiście od gotowych przepisów wolę kilka zasad, których trzymam się aby uniknąć błędów w makijażu. A błędy mogą się pojawić właściwie na każdym etapie tworzenia małego dziełka sztuki na własnej twarzy.

1. Podkład - to jest podstępne draństwo :) Błędnie nałożony może z góry przekreślić wszelkie nasze starania. Po pierwsze trzeba znaleźć odpowiedni odcień. Nie dostaniecie ode mnie bezpośrednich rad jak to zrobić, bo przetestowałam chyba wszystkie i żadna nie jest niezawodna. Moim zdaniem w poszukiwaniu swojego odcienia podkładu najlepiej sprawdza się upór maniaka i metoda prób i błędów. Na pewno nie polecam wykorzystywania podkładu w roli bronzera. Nie jest to jego przeznaczenie, a takie użycie kończy się makijażową wpadką wielkiego kalibru.

Nakładanie podkładu to kolejny problem. Przeraża mnie, częsty niestety widok na ulicy, kiedy podkład kończy się idealnie na linii szczęki, zostawiając blady odstęp tuż przed uszami i białą szyję oraz pod granicą włosów. Daje to niechlujny efekt. Dlatego zwracajmy szczególną uwagę na nakładanie podkładu. Istnieje wiele różnych sposobów. Ja nakładam kosmetyk rozgrzanymi dłońmi, dzięki czemu łatwo docieram we wszelkie zakamarki twarzy, a dodatkowo ciepło sprawia, że podkład lepiej wtapia się w skórę.

2. Puder, róż i rozświetlacz - to wszystko są świetne kosmetyki, jeżeli tylko stosuje się je ze zdroworozsądkowym umiarem. Idealna cera jest piękna, jeżeli nie sieje pudrem na prawo i lewo, a makijaż nie wygląda tak jakby miał utrudniać mimikę. Róż jest bronią idealną, jeżeli ma kolor dobrany do koloru cery i nie wygląda jakbyśmy obmalowały się burakiem. Rozświetlacz to rozwiązanie idealne, jeżeli po długim dniu mamy zaplanowane jeszcze wieczorne wyjście - odejmuje lat i zmęczenia. Użyty w nadmiarze sprawia, że oczy wydają się ginąć w białej plamie dookoła nich.

3. Cień i tusz - to już chyba klasyk błędów, cienie źle zestawione kolorystycznie lub nałożone warstwą, którą wieczorem ruszy tylko dłuto. Warto też przemyśleć użycie trudnych kolorów- fioletu, różu czy czerwieni. Przecież nie chcemy wyglądać na zapłakane. Osobiście sądzę, że w makijażu zwykłym, czy wieczorowym róż i fiolet dają się oswoić. Natomiast czerwień zarezerwujmy dla makijaży scenicznego. Warto też zwrócić uwagę na jakość kosmetyków. Nawet najstaranniej wykonany makijaż traci swój urok, jeżeli cień się osypuje lub zbiera w załamaniu powieki, a tusz wykrusza się z rzęs i ląduje na policzkach.

Dla mnie w makijażu mniej znaczy więcej. Jeżeli zaspałam i mam mało czasu wolę ograniczyć się do minimum - pociągnąć rzęsy tuszem lub w ogóle zrezygnować z makijażu niż miałabym "zrobić sobie oko na pandę" ;)

A wy jakie macie sposoby na unikanie makijażowych wpadek?
pozdrawiam
M.

P.S. Jeszcze jedno, dziewczyny. Malowaniu się podczas prowadzenia samochodu mówmy kategoryczne "nie". To niestety najczęstsza i najgorsza makijażowa wpadka

Friday, 19 July 2013

Rozwiązanie wakacyjnych problemów od Garnier

Witajcie :)

Wakacje w pełni, kapryśna pogoda zdecydowała, że na razie będzie słonecznie. Sytuacja idealna :) Gdyby nie jedna rzecz, która niezmiennie spędza mi sen z powiek. Można pięknie się ubrać, zrobić sobie staranny makijaż i pięknie pomalować paznokcie. Nic z tych rzeczy nie ma jednak znaczenia, jeżeli w upale makijaż zaczyna spływać nam z twarzy. Takie sytuacje są niezwykle krępujące i chyba każda z nas unika ich jak ognia. Pocenia się nie można powstrzymać - jest to naturalne dla ludzkiego organizmu, a wszelkie próby ingerencji mogą zakończyć się bardzo boleśnie. Co w takim razie? Unikać słońca? Odebrać sobie przyjemność korzystania z ciepłej pogody? Czy może na czas wakacji zrezygnować z makijażu? Żadna z tych opcji nie wydawała mi się zachęcająca. Na szczęście znalazłam kosmetyk, który pozwala mi cieszyć się słoneczną pogodą nie rezygnując z letniego makijażu. Tym kosmetykiem jest krem BB od Garnier. 

Krem występuje w dwóch odcieniach - przeznaczonych do jasnej i ciemnej karnacji. Ja używam jaśniejszej wersji.

Krem przyjemnie pachnie, jest bardzo wydajny, łatwo się nakłada i ładnie wtapia w skórę. Jest to idealny jako podkład do delikatnych, letnich makijaży. Na wieczór jednak jest niewystarczający, wtedy lepiej jednak wybrać standardowy fluid. Krem ma działanie nawilżające i być  może osoby o skórze normalnej mogą z powodzeniem używać go wprost na skórę. Moja skóra jest jednak bardzo sucha, dlatego pod krem nakładam serum nawilżające albo cieniuteńską warstewkę kremu nawilżającego. Nie jest to jednak regułą - kiedy moja skóra czuje się lepiej, zdarza mi się nakładać krem BB wprost na nią. Nie odczuwam wtedy żadnego dyskomfortu, czy nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Za produktem Garniera przemawia również cena - tubka kosztuje około 20 zł. Jest to przystępna cena, szczególnie gdy wydajność kremu powoduje, iż starcza on na bardzo długo. Jestem w trakcie używania drugiej tubki (poprzednią kupiłam w zeszłe wakacje i używałam do jesieni). Czy kupiłabym ponownie? Oczywiście! :)

A Wy używałyście tego produktu? Jakie macie zdanie na jego temat?
pozdrawiam
md