Showing posts with label pielęgnacja. Show all posts
Showing posts with label pielęgnacja. Show all posts

Wednesday, 6 November 2013

Rzęsy na pierwszym planie

Hej hej :)

Niedawno trafiłam na przecenę w Hebe i zakupiłam krem do rzęs firmy L'biotica. Miałam ochotę na ten produkt już od jakiegoś czasu (przyglądałam się również odżywce do rzęs), ale jakoś wydawało mi się to wszystko naciągane. Jednak przecena zrobiła swoje - 5 zł z groszem to niewielkie pieniądze, więc można pozwolić sobie na kaprys (standardowo kremik kosztuje 14 zł).




Producent radzi, aby stosować krem codziennie na noc przez 30 dni. Ja używam go od dni 10. Na rzęsy raczej nigdy nie mogłam narzekać, jeżeli już się to zdarzało to dlatego, że notorycznie przy malowaniu tusz odbija mi się pod brwiami. Nie używam żadnych szczególnych tuszy, bo jak wytuszuję porządnie rzęsy tuszem pogrubiającym lub, jeszcze gorzej, wydłużającym, to wyglądam jakbym sobie sztuczne rzęsy przykleiła. Bazy używam tylko pod kolorowe tusze, żeby wydobyć ich barwę. Krótko mówiąc mam długie rzęsy, dość mocno podkręcone, a jedyne co robię to wybieram tusze z wyższej półki, gdyż są dużo bardziej wydajne i lubię wierzyć, że nie niszczą rzęs :)

Po co więc kupiłam ten krem? Bo tak! :) Taki kobiecy kaprys. I żeby nie było, smaruję rzęsy tym cudem codziennie przed snem :)  



Kremik jest dość bogatej konsystencji, ale nie zostawia tłustego filmu (nie zniosłabym tego na powiekach). Przyjemnie nawilża, nie powoduje podrażnień. Dobrze wyprofilowana końcówka tubki ułatwia aplikację.



Czy zauważyłam efekty? Jeszcze nie, ale też jestem dopiero w 1/3 kuracji, więc na efekty przyjdzie pora. Na razie zauważyłam, że skóra wokół oczu jest dobrze nawilżona (nie da się posmarować rzęs, nie smarując chociaż trochę powieki. No przynajmniej ja nie potrafię), a makijaż daje się łatwiej nałożyć i mam wrażenie, że trochę lepiej się trzyma.

Nie chcę jeszcze wydawać końcowego werdyktu na temat tego produktu, zrobię to po upływie 30 dni stosowania. Na razie chciałam zwrócić waszą uwagę na to, że taki produkt istnieje i po pierwszym wrażeniu mogę powiedzieć, że jest wart uwagi.

A może wy macie już jakieś opinie na temat tego kremu.
Pozdrawiam
M.

Sunday, 15 September 2013

Zestaw do paznokciowych zadań specjalnych

Hej hej :)

Jeszcze całkiem niedawno byłam paznokciową ignorantką. Owszem, piłowałam, malowałam paznokcie (przy okazji połowę palca) i... już. Odżywki były mi obce, bazy i topy również. Na moje paznokcie nie narzekałam za bardzo. Może nie były długaśne, ale też nie sprawiały mi problemów. Ale wszystko kiedyś się kończy. Bezproblemowość moich paznokci skończyła się wraz z rozpoczęciem pracy. Jako lektor (piękna nazwa na belfra od języków obcych :) ) pracuję przy tablicy, a co za tym idzie mam duży kontakt z kredą. A kreda według moich pazurków to istne dzieło szatana :) Około miesiąc od rozpoczęcia pracy zaczęły się schody. Paznokcie łamały się na potęgę i bardzo się rozdwajały. Kolejne warstwy odchodziły mi na wysokości połowy płytki, paznokcie były cienkie jak z papieru i po prostu, po ludzku bolały. Wtedy też po raz pierwszy zainteresowałam się bardziej złożoną pielęgnacją paznokci. Poszukałam, poczytałam i skompletowałam taki oto zestaw do paznokciowych zadań specjalnych :



W skład zestawy wchodzi olejek Cuccio, o którym pisałam tu.


Odżywka do paznokci Eveline. To już kosmetyczny klasyk, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Producent zaleca nakładanie przez 4 dni jednej warstwy kosmetyku, następnie zmycie całości i powtórzenie procedury. Robiłam tak przez około miesiąc, kiedy moje paznokcie były w naprawdę złym stanie. Obecnie używam jednej warstwy odżywki zamiast bazy pod lakier kolorowy.


Kolejnym produktem z mojego zestawu jest wzmacniacz do paznokci firmy Mavala (dostępny w drogeriach Marionnaud). Jest to absolutny hit, który postawi na nogi nawet najbardziej zniszczone paznokcie (poleciłam kilku moim koleżankom, ze świetnym skutkiem :) ) Preparat nakłada się na końcówkę paznokcia ( ja nakładam od połowy płytki), następnie należy odczekać kilka sekund, żeby kosmetyk się wchłonął. Przy nakładaniu trzeba być bardzo bardzo ostrożnym, ponieważ preparat jest mocno skoncentrowany, wiec nałożony niedokładnie może, oprócz wzmocnienia paznokci, doprowadzić do stwardnienia skórek wokół paznokcia.

Przyznaję się bez bicia, że w czasie wakacji nie poświęcałam zbyt dużo uwagi moim paznokciom i już widać efekty moich zaniedbań. Dlatego też powróciłam do sprawdzonej rutyny pielęgnacyjnej i dwa razy w tygodniu nakładam utrwalacz i odżywkę pod kolorowy lakier i top. Postanowiłam również codziennie olejować paznokcie. Tu już systematyczność nie wychodzi mi tak dobrze, ale się staram :) 
Przed powrotem do kuracji moje paznokcie wyglądały tak:


Za miesiąc wrzucę kolejne zdjęcia, żebyście mogły obserwować działanie mojego zestawu pielęgnacyjnego.

pozdrawiam
md